czwartek, 28 lutego 2013

Czapka numer dwa...

Prawdę powiedziawszy zostałam... nieco skarcona. Za opieszałość. Przyznaję, mea culpa. Podchodziłam do poniższej czapki jak przysłowiowy pies do jeża. Podziergałam trochę - zostawiłam. Wymówek wprawdzie znalazłoby się trochę... . Ale, czapeczka była obiecana już jakiś czas temu... . 
W końcu Pani Z., która czapkę zamówiła, wczoraj "pogoniła mi kota". Bardzo delikatnie, ale... . 
Efekt jest taki - że skończyłam i zanim czapka pójdzie w świat - pochwalę się. Bo, mnie się podoba... .:-)

Jako model posłużył mi słój, tak więc nie oddaje on uroku czapeczki.
Można ją nosić na dwa sposoby - albo bez mankietu - efekt ten jest zamierzony, ponieważ Pani Z. ma długie włosy, które często upina wysoko. Czapeczka jest tak wysoka, aby kok mógł swobodnie się doń zmieścić:


Albo - z mankietem:






9 komentarzy:

  1. Świetna jest. O takiej właśnie myślałam dla siebie. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. ...z mankietem czy bez, czapeczka urocza:)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, że nie jestem ,,panią Z.,, :D
    śliczna czapa!

    OdpowiedzUsuń
  4. I wyszła fajna czapka. Robiona szydełkiem to pewnie ciepła.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna...i na dodatek w ulubionym kolorze Pani Z :-)
    pozdrawiam S

    OdpowiedzUsuń
  6. gdyby jeszcze w obwodzie miała zgodnie z zamówieniem 58cm,a nie 52 to byłaby super,a tak ledwo kok się mieści

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czapka bez rozciągania miała obwód 54 cm. Zrobiłam tak specjalnie, ponieważ łatwo się rozciąga, nie chciałam, aby była zbyt luźna.

      Usuń

Komentuj... nie obrażaj... :-)